Tym razem plany wakacyjne zaczęliśmy snuć dużo wcześniej niż zwykle. Właściwie, pierwsza myśl na ten temat pojawiła się już w styczniu. Oczywiście pomysłom nie było końca. Zastanawialiśmy się z naszą czwórką, które miejsce wybrać, aby wilk był syty i owca cała. Oczywistym jest bowiem, że co cztery charaktery to nie dwa, a co dwa to nie jeden. Dyskusjom końca nie było. Pod nóż poleciały wakacje zarówno w Polsce jak i te za granicą. Mieliśmy duże pole manewru, ponieważ żadna z naszych rodzin nie zalicza się do jakiś specjalnie światowych. Na starcie odpadła jedynie Grecja, Egipt, Francja, Czechy, Niemcy oraz nasze ukochane Polskie rejony takie jak całe Morze Bałtyckie, oraz nasze piękne pasmo górskie. Po wykluczeniu tych miejsc w miarę jednogłośnie zdecydowaliśmy się, że wakacje spędzimy w Chorwacji.
Żadne z nas nie odwiedziło nigdy tego rejonu, dlatego z dużym zaciekawieniem zabraliśmy się za organizację wyjazdu i choć wycieczkę planowaliśmy na sierpień, rezerwacje zrobiliśmy już w lutym. Miejscowość do której mieliśmy się udać to Chorwacka Baska Voda. Rezerwacji dokonaliśmy u przemiłej Pani z Polski, a ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że nie ona jedna jest Polską właścicielką domu w Chorwacji. Jeśli o naszą ekipę chodzi, byliśmy bardzo zadowoleni z takiego obrotu sprawy, ponieważ wstyd się przyznać, ale nikt z nas w sposób nawet średni nie włada żadnym obcym językiem. Nie pozostało nic więcej jak uzbroić się w cierpliwość i czekać na upragniony sierpień, a raczej na dwu tygodniowe wymarzone wczasy…
Była czwarta rano, kiedy postanowiliśmy opuścić nasze rodzinne miasto. Z lekkim podenerwowaniem spakowaliśmy ostatnie potrzebne rzeczy i zapakowaliśmy się do auta. Dzieciaki pół żywe, nie bardzo zdawały sobie sprawę z ilości kilometrów jaka czeka ich tego dnia. Dostali swoje ulubione zabawki, picie, jedzenie, kocyki i w drogę. Trudno opisywać po kolei przebieg drogi, ponieważ szło nam nadzwyczaj dobrze. Kilka przystanków na stacjach w ramach toalety, kilka w ramach zakupu winiety, zatankowanie paliwa, jakieś szybkie jedzenie i tyle. Droga upływała nam nie dość, że w miarę szybko (praktycznie cały czas autostrada), to jeszcze dzieci siedziały cicho i jak zaklęte. Było tak z tego powodu, że dzień wcześniej kupiliśmy im dwa nowe tablety i wgraliśmy bajki. Siedzieli, oglądali i szczerze mówiąc – uratowało nam to życie. Z perspektywy czasu patrząc – nie dalibyśmy rady przebyć 1500 km, gdyby nie zaangażowały się tak bardzo w oglądanie bajek. Nie wiem jak inne dzieci, moje nie wytrzymałyby przejechać tylu kilometrów patrząc jedynie co dzieje się na zewnątrz.
Widoki podczas jazdy przepiękne. Cudowne góry, morze, przejezdne tunele wykute w skałach, dzięki którym można było swobodnie poruszać się samochodem, to wszystko tworzyło nadzwyczajny krajobraz do zapamiętania na całe życie. Najlepsze jednak miało dopiero nastąpić. Do dzisiaj pamiętam siebie jako bardzo dorosłego człowieka, który jednak nie może się doczekać, kiedy dotrze do celu. I myślę, że nie tylko moje było takie zachowanie. Wszyscy, chcieliśmy być już na miejscu, wyciągnąć nogi do góry i odpocząć. To nam się naprawdę należało…
Domy w Chorwacji, nie ma żadnych co do tego wątpliwości-jedyne w swoim rodzaju. Przynajmniej w miejscu do którego my pojechaliśmy. Pobudowane totalnie na zboczach gór, wyglądały jakby wyrastały z niej piętrowo. Przyglądając się temu specyficznemu jakby zjawisku, zastanawialiśmy się czasem jak to jest zrobione? Nie mamy żadnych doświadczeń w odwiedzaniu obcych krajów, lecz widok domów tak specyficznie usytuowanych jak tam, zastanawiał nas dosłownie na każdym kroku. Nie dość, że zastanawiał, to jak najbardziej wprawiał w zachwyt i często w osłupienie. Charakterystyczne domy wybudowane w tak nietypowych jak dla nas miejscach stanowiły dodatkową i bardzo dużą atrakcję turystyczną. Pomimo górzystego terenu i żaru, który lał się z nieba uwielbialiśmy robić sobie wycieczki właśnie po to, aby pooglądać i przyjrzeć się tej wspaniałej chorwackiej architekturze. Należy oczywiście wspomnieć, że budynki w Chorwacji są nie dość, że wspaniale usytuowane to i bardzo piękne. W zasadzie, każdy znajdzie coś dla siebie, każdy zachwyci się czymś innym, ale nie ma opcji, żeby ktokolwiek skrytykował to miejsce pod względem uroku, różnorodności i bogactwa krajobrazu…
Niestety, wszystko kiedyś się kończy. Wielką szkodą jest, że najszybciej przemija to co najlepsze i najfajniejsze. Wyjazd do Chorwacji był dla nas na dzień dzisiejszy najlepszą przygodą życia. Niektórym może wydawać się to dziwne, czy nawet śmieszne, lecz żaden lot samolotem nie zapewnił nam tylu doznań i wrażeń, jak jazda samochodem do kraju, gdzie na dzień dobry człowiek uśmiech się pełną gębą i jest najszczęśliwszy na świecie, że w końcu dotarł i może poleżeć brzuchem do góry.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here